oben links oben rechts
left border
Strona Główna ˇ Artykuły ˇ Biografia ˇ Linki ˇ Galeria ˇ SzukajGrudzień 15 2018 07:26:45
Nawigacja
Strona Główna
Artykuły
Biografia
Linki
Galeria
Szukaj
Download
Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 1
Nieaktywowany Użytkownik: 828
Najnowszy Użytkownik: himilsbach
Świąteczność codzienności
Image and video hosting by TinyPic


Bodaj w lipcu ubiegłego roku pisać mi przyszło o pierwszej wspomnieniowej książce Blanki Pelc-Wróblewskiej, jaką nazwała „Wyrwane z zapomnienia”. I oto jej swoiste dopełnienie, gdyż trudno tu mówić o ciągu dalszym - wszak tytuł doskonale oddaje charakter tomu - „Dorywanki”.

Redaktor tomu i autor posłowia, Jerzy Paruszewski, zauważa: „„Dorywanki” znakomicie wpisują się w najbardziej obecnie pożądany przez odbiorców nurt osobistego relacjonowania historii – czyli z punktu widzenia rzeczywiście przeżywającej ja jednostki (oficjalne, „zobiektywizowane” i schematyczne wersje dziejów powszechnych – pomijające ponadto lokalne niuanse – powtarzane były w różnych wariantach przez długie lata, aż do kompletnego znudzenia). Dlatego książka z „małej ojczyzny”, gdzie każde słowo nosi swoistą pieczęć Autorki: BYŁAM PRZY TYM, jest – łatwo to sobie uświadomić – po prostu czymś, na co wszyscy czekamy...”. (s. 146).

O tym, jak tworzy się oficjalną wersję historii, pisał Orwell w „1984”. Polacy są od 20 lat świadkami podobnego odkłamywania części własnej przeszłości i jednoczesnego idealizowania innych jej fragmentów. Podobnie w pozostałych krajach byłego obozu socjalistycznego - nawet w Rosji, gdzie mało kto np. zna genialny film Elema Klimowa „Idź i patrz” z roku 1985 tylko dlatego, iż bez nijakich zasłon ukazuje on bestialstwo armii niemieckiej wobec cywilnej ludności Białorusi. A Kreml chce wszak z Europą, jednoczoną przez RFN, współpracować.

Tym cenniejsze są „subiektywne” spojrzenia odautorskie - brak w nich i politycznej „poprawności” i towarzyszącego jej często zadęcia - upiększania tego, co wszak najczęściej szare i zwyczajne, czyli... „nieciekawe”.

„Nie będę tu na pewno oryginalna, jeśli powiem, że autorem każdej książki, a już zwłaszcza wspomnieniowej, jest nie tylko osoba, która ja napisała, ale mnóstwo innych osób, które dostarczyły jej tematów i całe życie, które bez przerwy wokół niej się toczy” - pisze Blanka Pelc-Wróblewska. (s. 21). Może to i niezbyt oryginalne, ale bardzo prawdziwe i świadczące o wielkiej pokorze pisarki wobec „surowca”, jakim zaiste w literaturze wspomnieniowej jest samo życie. Iluż twórców potrafi jasno i bez fałszywego wstydu przyznać, iż ich sztuka (oraz oni sami, jako osobowości) kształtowane były, są i będą przez innych ludzi i wydarzenia, jakich są bezpośrednimi świadkami lub obserwatorami za pośrednictwem mass-mediów? Pytanie z gatunku retorycznych – dziś promowany jest egoizm, czyli patrzenie poprzez pryzmat „ja”. Które niechętnie przyznaje (nawet sobie samemu), że stworzyły je zupełnie inne „ja”, odległe niekiedy nie tylko w przestrzeni ale też w czasie.

Gdy każdy chce być „sobą” (czyt. dzieckiem ogłupiającej reklamy, produkującej seryjnych konsumentów), nie staje miejsca na refleksję i skromność.

Nowa książka żyrardowskiej autorki na refleksji właśnie bazuje. Blanka Pelc-Wróblewska porównuje życie społeczne (piękne przykłady niegdysiejszej tolerancji prostych robotników miejscowych fabryk wobec osób upośledzonych umysłowo) grodu nad Pisią w czasach swojej młodości i dziś. Z subiektywnych spostrzeżeń („(...) kiedyś ludzie bardziej cenili sobie ciszę i lubili się w nią wsłuchiwać.” (s. 22)) buduje całkiem nie-subiektywny obraz, nie stroniący od ocen. Ocen, których boją się dziś nawet predestynowani do ich wygłaszania – humaniści.

Proste, acz powtarzalne jak doświadczenia naukowe, obserwacje prowadzą autorkę do wniosków absolutnie zbieżnych z pracami współczesnych socjologów. I tak – mnogość psów w Osiedlu Żeromskiego postrzega Blanka Pelc-Wróblewska jako skutek samotności otaczających ją ludzi. To zwierzęta kreują indywidualność właścicieli, poza tym niemal tożsamych – poddawanych „obróbce” tych samych mass-mediów, reklam, sposobu odżywiania. Dawniej? „W moim pierwszym, czerwonym domu przy ulicy Sokulskiej psów i kotów nie było w ogóle, były za to chmary gołębi, mnóstwo królików i domowego ptactwa: kur, kogutów, gęsi, kaczek, perliczek, a nawet (okresami) indyków. Hodowla ta na pewno w dużym stopniu spowodowana była względami praktycznymi i biedą, ale nie tylko. Dla ludzi zmęczonych całodzienną, ciężką pracą stanowiła ona rodzaj rozrywki i relaksu.” (s. 29).

Dziś bieda w Żyrardowie (może?) mniejsza, znaczniejsza za to atomizacja jednostek i szukanie przyjaźni nie u ludzi, a czworonogów. „Przeciętnie co czwarta, piąta rodzina ma swoje zwierzątko, o które troszczy się nie mniej, niż kiedyś rodzice o własne dzieci, chociaż nierzadko jest to miłość trochę egoistyczna.” (s. 33).

Autorka przywołuje na stronach „Dorywanek” nie tylko własną pamięć, ale też realnie istniejące dokumenty – choćby popularne niegdyś pamiętniki. Przytacza wiele wpisów z dwu, jakie ocalały do dziś dnia. Pochodzą one z lat 1937-1942.

„Ktoś może spytać, właściwie po co przytoczyłam tu te dawne, czasem bezwartościowe, wpisy moich rówieśników, rodziny i pedagogów. Nie ma w nich przecież żadnych rewelacji.

Na pozór tak. Ale – jak mi się wydaje – przetrwał w nich zapach tamtych czasów, które chciałabym przekazać współczesnym czytelnikom. Może go poczują...”. (s.60).

Zaiste – trudno nie poczuć. Oto jeden z przykładów, autorstwa Janki Zielińskiej, datowany: „Wojna, okres niewoli 9.II. 1942 r.”

„Rozważaj szeroko o błędach przeszłości,

A przyszłość buduj świetniejszą i trwalszą

I radź spokojnie bez swarów i złości,

By plan jaki ostał na epokę dalszą...”

Ani dziś przeszłość nikogo specjalnie nie obchodzi, ani przyszłość, jeszcze bardziej abstrakcyjna i na pewno niemożliwa do zaplanowania. A nawet gdy możliwa – planowanie wymaga wszak wytężenia szarych komórek... Człowiek masowy woli, by o przyszłości decydowano za niego. Zdecydowanie bowiem preferuje teraźniejszość. Najchętniej weekendową.

Sporo miejsca poświęca Blanka Pelc-Wróblewska zmianom, jakie zaszły w tradycji świątecznej. Opisuje kolejno zwyczaje Bożego Narodzenia, Wielkanocy, Zielonych Świątek i Bożego Ciała.

Jeszcze kilka szkiców z wojennej codzienności i Powstanie Warszawskie, mocno przez autorkę przeżywane, tym bardziej, iż z Żyrardowa widać było łunę nad płonącą stolicą, tamtędy jechały potem transporty, przewożące mieszkańców Warszawy i wreszcie tam przybywali ocaleli z walk, by zagnieździć się u krewnych czy znajomych. Powstanie, które oficjalnie zaistniało w świadomości Polaków wraz z książkami o nim, książkami na których edycję przed Władysławem Gomułką nie pozwalano.

Nieco uśmiechu przynoszą opowieści o podróżach do „bratnich krajów socjalistycznych” – można się nawet stamtąd nauczyć sposobów przemytu złota, bo przemyślni Polacy nie po to wszak zwiedzali demoludy, by oglądać zabytki...

Zaduma z kolei towarzyszy ulotnym spotkaniom autorki ze znanymi pisarzami: Melchiorem Wańkowiczem, Marią Kuncewiczową, Jerzym Waldorffem, ks. Twardowskim...

Jeszcze kilka słów Blanki Pelc-Wróblewskiej, o podziemnej „Solidarności” w jej zakładzie pracy i atmosferze, coraz odleglejszej przecież, stanu wojennego.

Wszystko wymieszane z wierszami – tymi „artystycznymi” i „żartobliwie-okolicznościowymi”, figurującymi tu na równych prawach – prawach pamięci.

Dzięki takim twórcom, jak autorka „Dorywanek”, czytelnicy odkryć mogą świąteczność codzienności. Jej różne oblicza – humorystyczne i groźne.

A przy tym zrozumieć, iż z każdego miejsca na ziemi warto przypatrywać się światu, albowiem horyzont nakreślamy sobie sami. I z Żyrardowa widać niekiedy nie mniej, niż z ostatniego piętra Pałacu Kultury.

Blanka Pelc-Wróblewska, Dorywanki, Żyrardów 2010


Lech L. Przychodzki specjalnie dla Infopolu
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
right border
unten links unten rechts


250773 Unikalnych wizyt

Powered by powered by php-fusion   |   Theme by Moded By: UCTXs Themes

Based on greeny by: Design by Matonor

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie